
Zosia: Mam pomysł!
Mama Zosi: Jaki?
Zosia: Pomysłowy!

Zosia: Mam pomysł!
Mama Zosi: Jaki?
Zosia: Pomysłowy!
Wczoraj Tata Zosi wracał z Zosią z centrum miasta MPK-iem. Zośka była zachwycona. Zazwyczaj przemieszczamy się prywatnymi samochodami, wielki przegubowiec pełen ludzi to nie lada atrakcja. Już na osiedlu, gdy wysiedliśmy i Zosia zobaczyła na ulicy wielkie kałuże wody krzyknęła przejęta: Tato, zobacz, ulica się rozpuściła.
Strasznie lubię zbierać Zosi powiedzonka, i nowe słowa których używa, bo w ustach takiego malucha hasło, że coś jest urocze bawi i wzrusza. Tylko czasem nie nadążam, bo Zośka sypie nowościami jak z rękawa.
Wieczorem oboje mieliśmy korbę, lenia i dobre humory. Skończyło się tym, że Zośka położyła się z lekkim opóźnieniem. Śmialiśmy się, dyskutowaliśmy, robilismy miny. Zosia wytłumaczyła Tacie, że Tygrysy nie lubią chodzić do lekarza, ale za to lubią się błocić.
A potem rysowała. Już potrafi narysować postać z buzią, brzuchem, rękami i nogami. Nazywam te jej rysowane ludziki Panem Pokrakiem. Zosia rysowała i zapowiadała, że to będzie piękny i uroczy rysunek. I był.
Zanim zasnęła powiedziała jeszcze Tacie ze sto razy, że go kocha. A jak Tata zapytał za co go tak kocha, to że za folię bąbelkową, którą jej Tata przyniósł, i na której można strzelać.
Teraz Zosia już wstała i bryka i to będzie koniec pisania bo zabawa czeka.
TATA ZOSI
Zosia przy wsiadaniu do samochodu, gdy Tata Zosi sadzał ją w foteliku:
- Jestem ciężka ostatnio.
Zosia wysiadając z auta:
- Widzisz, już umiem sama wysiadywać.
P.S Dostaliśmy jeszcze sms-a od Mamy Zosi, że Leon się znalazł.
Dziś Zosia prawie cały dzień nie widziała Taty. Dlatego wieczorem Tata Zosi był szczególnie cierpliwy i w dobrym nastroju bo się stęsknił za Zosią.
Gdy wróciliśmy do domu było już późno, więc tak naprawdę zaraz od drzwi prosto do wanny. Dziś kąpiel trwała szczególnie długo i nalaliśmy bardzo dużo wody. Zośka szalała w wannie a Tata Zosi siedział na sedesie, pił drinka i żarł orzeszki i cieszył się tym małym kąpiącym się łobuzem. Jak zwykle rytuał wrzucania zabawek, potem szaleństwa z piłką i cała operacja polewania sobie głowy konewką. Zosia jedną ręką zasłaniała oczy ręcznikiem a drugą próbowała sobie polewać włosy. I jeszcze deszcz z nieba – taka zabawa, że Tata trzyma wysoko rączkę prysznica i polewa Zosię a ona piszczy i się śmieje.
Gdy kończyliśmy Zosia chciała jeszcze spłukać zabawki i odkręciła gorącą wodę. Tata krzykną odruchowo i sie zrobiło smutno i płacz. Ale zażegnaliśmy kryzys.
W łóżku dziś wyjątkowo, zamiast książeczki, “Świat Elmo” z laptopa. Odcinek o uszach. Na życzenie Zosi. Tata też jest fanem tego odcinka zwłaszcza gdy zając ze swoich uszu robi antenę do telewizora. A teraz spać.
W drodze do przedszkola, Tata Zosi prowadzi samochód, Zosia z tyłu w foteliku, grają w czerwone przegrywa, zielone wygrywa, na każdych światłach, liczą mosty, oglądają billboardy. Ulubione to te z tygrysami, ten gdzie czekolada rozmawia z truskawką i ostatnio ten z końmi. Albo grają w zwierzęta.
Zosia: Tato pograjmy w zwierzęta!
Tata Zosi: Dobrze, ty zacznij.
Z: A ty jesteś rybka.
TZ: A ty jesteś żabka.
Z: A ty jesteś zebra.
TZ: A ty jesteś żyrafa.
Z: A ty jesteś…………………………………………………………………………..
Kilka słów. Zosia wróciła z ferii u dziadków, uśmiechnięta i rozgadana. Dziś Tata i Mama Zosi mieli młyn w pracy więc z Zosią tak naprawdę spędzili czas symbolicznie. Ale i tak jest cudnie.
Zośka śpi i nie mogę się napatrzeć. Jak przyjechała gadała jak najęta ale tak bardzo rezolutnie i coraz mniej sepleniąc. Pomyślałbym, że sobie wkręcam ale jak wieczorem niania wychodząc sama też to zauważyła to zn. aczy, że coś w tym jest. Zosia oczywiście musiała przywitać się ze wszystkimi tygrysami i zabawkami. Z teatru przyniosłem jej kilka ubranek dla miśków, których tam się pozbywano a do zabawy są akurat. Zosia już nie mówi “dupopis” tylko normalnie, długopis, i w ogóle ochy i achy. Nie mogłem się dziś oprzeć i wygrzebałem Zośce w lumpeksie reklamówkę zabawek, którymi teraz będziemy ją częstować przez kilka dni. Znalazłem takiego Tygryska co puszcza bańki i to może być hicior ale na razie wszystkie trafiły do mycia.
Zosia dziś urządziła sobie kącik plastyczny, wycinała owady(Tatusiu, jak się cieszę, że dałeś mi taką kolorową kartkę), kleiła (Mamusiu, kupiłaś mi taki wielki klej?) i w ogóle wpadła i sama organizowała sobie czas a Tata patrzył i sie zachwycał. Wieczorem Zosia “przeczytała” niani książeczkę o tym jak ktoś narobił krecikowi na głowę, a teraz smacznie śpi. Troszkę bełkoczę w tym wpisie, ale padam na nos, ale musiałem napisać przynajmniej kilka zdań bo moja córka wróciła do domu.
To wycinanie owadów to wzięło się stąd, że któregoś dnia Zośka wycinała z kartki takie małe kawałeczki a Tata Zosi rysował na nich mrówki i inne robale. I one teraz śpią w pudełku po zapałkach. Bo jest zima.
Tata Zosi.