RSS
8 kwi 2010

DZIEŃ PO DNIU

Autor: tata Zosi | Z kategorii: Bez kategorii

Troszku się staram, jeśli chodzi o wpisy, żeby było regularnie. Może czasem z błędami i ciut nie po polsku ale systematycznie. Bo mała Zośka ucieka nam i przecieka przez palce i dzień po dniu zamienia się w dużą Zośkę. Ta regularność to dopiero kilka dni, a zapowiadają się dni dużo bardziej obfite w pracę i zakręcone. I czasem Tata Zosi na spółkę z Mamą Zosi po prostu padają na nos.

Dziś Mama Zosia ma imprezę. Brzmi to ładnie, ale tak naprawdę jest w robocie i nadzoruje czy wszyscy dobrze się bawią i czy przybywa nowych klientów do rodzinnego interesu. Mowa o szkole flamenco. Mama Zosi jest tam królową a Tata tylko wspiera. Ale rodzina to rodzina.

W Cafe Cabaret u zaprzyjeźnionej Niebieskiej Wróżki w pierwszy czwartek miesiąca Mama Zosi i DJ Yanek kręcą fiestę flamenco. Kameralnie, bo miejsca może nie zawiele, ale profesjonalnie i nastrojowo. DJ Yanek wymiata tak, że gacie urywa i nie wyobrażaliśmy sobie nikogo innego, kto lepiej rozkręcił by taką imprezę.  Co prawda bardziej go ciągnie do Brazylii niż Hiszpanii ale i tu i tu latino jak się patrzy.

Teraz Zosia. Dziś Tata Zosi odbierał Zosię od Mamy ze szkoły tańca. Zośka rozbijała się po całej szkole na rowerze, bo miejsca w bród i nie ma progów, i jakoś nie specjalnie się kwapiła do powrotu do domu.

Po drodze w samochodzie Zośka usłyszała jak komuś huknęła rura wydechowa, tak ze dwa razy. No i zaczęło się: a co to? a po co taka rura? a kiedy nam się zepsuje rura? a czy to prawda, że paliwo to takie jedzonko? itd.

Tłumaczyłem, że wszystkie samochody mają taką rurę i jak czasem się coś przytka to właśnie tak strzela. Potem na parkingu pod blokiem zaglądaliśmy oczywiście pod nasze auto i sprawdzaliśmy czy nasza rura jest na miejscu, a potem jeszcze rury we wszystkich samochodach sąsiadów. Na koniec Zosia skwitowała: Tato,  prawda, że policja też ma rurę ? I że im się rura nie psuje. I tu już Tata Zosi nie miał pomysłów.

Potem było jedzenie fistaszków bo Zośka w tym tygodniu kocha fistaszki. Polecam wszystkim rodzicom, bo zabawa przednia i na jakieś 40 minut dziecko z głowy. Potrzebny jest tylko prostu dziadek do orzechów bo tu jest cały pic. Trzy lata skończone, zęby są, śmieci do ryja nie bierze, orzechy może jeść. W limitach oczywiście.

Mycie. Mycie to już w ogóle pestka. Zośka uwielbia się kąpać. Rozbiera się sama. Nadzoruje napuszczanie wody. Myje się sama i coraz dokładniej, choć jeszcze Mama albo Tata przepytują: A szyja? Umyta! A uszy? Umyte? A dupka? Umyta! A paszki? Zobacz tato że umyte!

Czytanie. Dziś Tata zarządził, że będzie o Smutnym Nosorożcu. Zosia nie sprzeciwiała się. Ale bardzo poważnie powiedziała: Wiesz tato, że nosorożce nie latają? Bo nie mają skrzydeł. Mogą tylko samolotem.

TATA ZOSI

Napisz komentarz